00.

– Eee, cześć. Za bardzo nie wiem, na czym to polega, kazali mi założyć cię na głowę. Nie mam też pewności, czy jesteś „nią” czy „nim”.
– A jak ci się wydaje?
– Mam tylko jedenaście lat, to ty jesteś tutaj specjalistką od… ooo, to było dobre!
– Teraz chyba powinnyśmy zająć się twoim…
– Niezła piosenka.
– Uprzejmie dziękuję. Twój przydział. Masz w sobie wiele sprzecznych cech, ciężko cię sklasyfikować…
– Tak się zastanawiałam… Po co w ogóle ten cały przydział? Przecież przyjeżdżamy do szkoły razem, chodzimy na zajęcia razem, naprawdę to takie potrzebne? W mugolskiej szkole z internatem, wiesz, tam chodzi Cassie, co mieszka dwa domy ode mnie, jest tylko skrzydło dziewcząt i chłopców. Jej się tam w ogóle nie podoba, ona lubi chłopców. Ja też miałam się tam uczyć, ale potem wyszła ta cała heca z różdżką taty, mama się obraziła i nie chciała przestać gotować, wiesz, to ją uspokaja. Bo on jej nie powiedział, że czaruje i ona myślała, że ta sowa z listem dla Leny w ostatnie wakacje to taki dowcip. Nie mogłyśmy z Leną w to uwierzyć, ona mi opowiadała o Hogwarcie, o pysznym jedzeniu, zaczarowanych schodach, ruszających się obrazach…
– Wyjątkowo dużo mówisz, niestety nie jest to cecha żadnego z naszych zacnych domów…
– To przywyknij. Widziałam w pociągu takiego chłopaka w okularach, buzia mu się nie zamykała, opowiadał ciągle, że chce być Gryfonem, że chce latać na miotle, ale przecież pierwszoroczni nie mogą mieć swoich mioteł…
– Poszanowanie dla regulaminu…
– Ale zresztą sama zobaczysz, on chyba się Potter nazywał. Poza tym tata mi mówił, że to nieładnie tak opowiadać o cudzych sekretach, a James nam powiedział w zaufaniu, że… Aaa, nie powiem!
– Lojalność…
– Hej, a wiesz może czy lekcje są trudne? Nie no, skąd niby, jesteś przecież tylko kapeluszem. Nie mogę się już doczekać, ale… co jeśli będę kiepska? Lena będzie się ze mnie śmiała. Ona jest w Hufflepuffie, wiesz?
– Sama ją tam umieściłam podczas ubiegłorocznej Ceremonii.
– No tak. Długo to jeszcze potrwa? Jestem głodna, mam straszną ochotę na ziemniaki, będą ziemniaki na uczcie?
– Nie mam wiedzy na ten temat. Natomiast ucieka nam sedno sprawy, twój…
– Fajnie się z tobą gada. Och! Ale inni nie słyszą, o czym rozmawiamy?
– Nie. Widzę w tobie szczerość, a także pewien talent.
– Tak, trochę rysuję. Tata zapisał mnie na lekcje, wszystkie moje obrazki wiszą w domu na lodówce. Lena mi zazdrości, bo jej portret taty przypominał bardziej misia Paddingtona. Ale ja jej tego nie powiedziałam, bo nie chciałam, żeby jej było przykro.
– Już chyba wiem, gdzie cię przydzielić.
– Zaczekaj! Jesteś taka miła, porozmawiajmy jeszcze!
– Ale inni adepci czekają.
– To nic, przecież im nie uciekniesz.
– Charlene.
– Tak?
– Powiedz, do którego domu byś chciała trafić?
– No nie wiem… James mówił, że Gryffindor jest super. Każdy myśli, że Ślizgoni są niegodni zaufania, w ogóle mają węża w godle. W Ravenclawie podobno są same mądrale. Ale wiesz ty co? Borsuki są słodkie.
– Uff, świetnie, więc będzie HUFFLEPUFF!
Niewysoka blondyneczka zeskoczyła ze stołka i tanecznym krokiem podbiegła do długiego stołu, przy którym siedzieli oklaskujący ją uczniowie w żółto-czarnych krawatach.

***

Kiedy Charlie spoglądała w przeszłość, wspomnienie niekonwencjonalnej rozmowy z Tiarą Przydziału wywoływało uśmiech na jej twarzy. Teraz niewiele zostało z tej dziecięcej naiwności, która wręcz emanowała z niej, gdy wpadła tuż po przydziale w objęcia swojej siostry, Heleny, czy raczej Leny, jak zwykła ją jeszcze wtedy nazywać. Ale to było dawno, zdawało się, że w innym życiu, kiedy jej siostra zauważała coś poza czubkiem swojego upudrowanego nosa. Starsza z panien Dawson stała się niemal stereotypową lalką, choć nie miała jasnych włosów. Bez końca uganiała się za gryfońskim samcem alfa – Syriuszem Blackiem, który zazwyczaj nonszalancko udawał nieświadomego faktu, że niemal wszystkie hogwarckie uczennice interesują się jego osobą.
Czasami Charlie myślała, że miło byłoby wrócić do tego stanu umysłu sprzed pięciu lat. Kiedy wszystko wydawało się proste i sprowadzało się do rozważań, czy podadzą na kolację pieczone ziemniaki. Oczywiście ziemniaki nadal były ważne, jednak przysłoniły je inne sprawy. Celia szlochająca w poduszkę, ponieważ jej ojciec stracił kolejną pracę, fatalne zauroczenie Nicka, Helena niepotrafiąca poradzić sobie z najprostszymi sprawami, mimo że była już pełnoletnią czarownicą. I On. Wszyscy wiedzieli, że gdzieś się czai, rzucając ponury cień na całą społeczność czarodziejów. Jednak tu, w Hogwarcie, uczniowie żyli izolacji od problemów. Sielanka życia szkolnego, ich małe dramaty były dla nich całym światem. Mało kto zauważał, że na tym ślicznym obrazku zaczęły pojawiać się rysy. Charlie wręcz nie chciała tego widzieć. Skupiała uwagę na niewielkim uniwersum, w którym się poruszała oraz nielicznych sprawach, które ją obchodziły. Gdy złe wieści zaczynały zbyt masowo przedzierać się do jej świadomości, kładła się na łóżku i odgradzała od rzeczywistości żółtymi kotarami, odpływając gdzieś w swój świat, gdzie czas odmierzały krótkie oddechy jej bielutkiej kotki. Na szczęście szkolna rzeczywistość, ubarwiana przez bandę rozrabiaków z Gryffindoru, znacznie częściej powodowała uśmiechy niż posępne miny.
Charlene na ogół była dość pogodna. Może trochę przypominała charakterem kota, chadzała własnymi ścieżkami, rządziła się swoimi zasadami, przez co działała na nerwy swoim przyjaciołom. Zawsze jednak potrafiła jakoś odkupić swoje małe grzeszki ogromną lojalnością i, wbrew pozorom, czułością. Nie było dnia, by nie zapytała Celii, jak wygląda sytuacja w domu. Zawsze też wsłuchiwała się z uwagą w każde ich słowo. Jednak towarzyszy Charlie najbardziej irytowało nadużywanie przez nią słowa przywyknij. Często, gdy próbowała się odciąć od świata,  słyszała od Celii pytanie o jej oziębłość lub nadmierny egoizm – na to zawsze odpowiedzią było przywyknij. Z czasem to słowo stało się niejako jej mottem – przystosuj się do sytuacji.
I tak było aż do pewnego grudniowego popołudnia tuż przed Bożym Narodzeniem. Tego dnia do jej dormitorium zapukała zapłakana Helena.
Przywyknij, Charlie. Przywyknij do dziwactw Leny.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s