9. Rodzinne konflikty

Próbowała przekręcić klucz w zamku. Nie udało się. Bez namysłu nacisnęła klamkę, a drzwi ustąpiły. Zmarszczyła brwi. Mieszkanie nie było zamknięte, co oznaczało, że ktoś znajdował się w środku i nie spał. Pojawiło się pytanie: czemu jej współlokatorki nie spały, chociaż była szósta rano? Wzruszyła ramionami i weszła do środka. I wtedy dopiero odkryła, dlaczego drzwi były otwarte i ani Lysandra, ani Audrey nie spały.
– O.
– Ais, dobrze, że już jesteś – powiedziała Audrey, podchodząc do przyjaciółki. Pociągnęła ją za rękę i wprowadziła do salonu, gdzie siedziała Lysandra z gościem.
Ais patrzyła na niego tępo, po czym uśmiechnęła się trochę głupio. I chyba chciała się wycofać. Z powrotem na swoją randkę.
– Anne, cieszę się, że postanowiłaś jakoś zareagować na moją wiadomość – zaczęła niepewnie. Ucieczka raczej w niczym by nie pomogła. – Chociaż miałam nadzieję, że odpowiesz mi listownie.
Anne Candrot uśmiechnęła się kpiąco. Aisling najbardziej na świecie nienawidziła tego uśmiechu. A tylko takim była obdarzana przez swoją własną kuzynkę po tym incydencie.
Bolało.
*
– Przepraszam, Audrey, za bardzo na ciebie naskoczyłam.
Audrey spojrzała na przyjaciółkę, jakby widziała ją po raz pierwszy. Aisling może i była chodzącym dobrem, ale miała swoją zasadę: nigdy nie przepraszać. Bardzo ściśle się jej trzymała, ale najwyraźniej zrobiła wyjątek.
– Oddaj mi Ais – powiedziała jednak.
Ais zaśmiała się i chwyciła przyjaciółkę pod ramię.
– Wiesz, to było dla mnie zaskoczeniem – podjęła. – Nieczęsto zdarza się, że Evan nie doprowadza dziewczyny do łez czy skrajnego zawstydzenia. Poza tym, słyszałam plotki, że Ethan też ma jakieś plany co do ciebie.
Audrey z początku milczała. Tylko z początku.
– Możemy o tym nie mówić?
– Evan bardziej do ciebie pasuje – kontynuowała Ais, jakby nie słyszała jej słów. – Macie podobne charaktery, tak mi się wydaje.
– Ais…
– Chcę, żebyś była szczęśliwa – powiedziała w końcu i spojrzała Audrey prosto w oczy.
Audrey wiedziała, że Aisling nie kłamała (ona po prostu nigdy nie kłamała i zawsze stawiała dobro przyjaciół na pierwszym miejscu). I tylko dlatego się nie zdenerwowała, ani nie skomentowała. Miała jednak nadzieję, że Ais nie planowała robić niczego, co zbliżyłoby Audrey do osiągnięcia szczęścia.
Jakże się pomyliła.
*
Ethan nie wiedział, co ze sobą zrobić, więc błąkał się bez celu po błoniach. Miał cichą nadzieję, że spotka kogoś, z kim mógłby przeprowadzić inteligentną rozmowę. Z Jaden, która się do niego przyczepiała (nie miał nic przeciwko – w końcu się przyjaźnili), na pewno takowej by nie przeprowadził. Nie dlatego, że Jaden nie należała do grona osób, które uznawał za mądre, nic z tych rzeczy! Była po prostu zbyt szalona, by przez chwilę zachować powagę, a to na dłuższą metę mogło męczyć. Z Aaronem tym bardziej nie porozmawiałby inteligentnie, bo jego bratu zwyczajnie nie chciało się używać mózgu przez większą część czasu. Ciężko było trafić akurat na ten moment, kiedy jego mózg ciężko pracował. O ile kiedykolwiek to robił, a Ethan miał pewne wątpliwości.
Porozmawiałby z Audrey. Albo z Aisling. Ale takie dziewczyny spędzały wolny czas w bibliotece. Nie było szans, by spotkał je na błoniach w tak wietrzny dzień.
Nie mógł też powiedzieć, że szczęście mu nie dopisało. Bowiem w chwili zamyślenia wpadł na niższą od siebie dziewczynę. Anne Candrot upadła na trawę pod wpływem zderzenia i jęknęła.
– Przepraszam – powiedział szybko Ethan i pomógł jej wstać. Nie zauważył, że się zarumieniła (to pewnie od zimna).
Kiedy już się podniosła, spojrzała niepewnie na Ethana (który poczuł się jak napastnik). I nie wiedział, jak ją jeszcze przeprosić.
– W porządku? – zapytał.
– Tak, tak! – odpowiedziała prędko, gdy tylko skończył wypowiadać ostatnią głoskę. Uśmiechnęła się promiennie.
Przechylił głowę. Nie zrozumiał tego uśmiechu. Spowodował czyjś upadek, a ofiara tego zdarzenia jeszcze się do niego szczerzyła. Zawstydziło go to trochę. Podrapał się po karku i niepewnie odwzajemnił uśmiech. Może i nie była to Audrey, ale ta dziewczyna się z nią przyjaźniła. No i była kuzynką Aisling. I chyba na tym kończyła się wiedza Ethana o jego rówieśniczce. Prawdopodobnie dlatego, że nigdy nie pojawiała się na żadnych imprezach ani grupowych spotkaniach. Poza tym wydawała się zamknięta w sobie i nieskora do rozmów w cztery oczy. Dlatego też ta radość go zdziwiła.
– Słyszałam, że razem z Aaronem organizujesz zabawę w pokoju wspólnym – zagadnęła.
– To był głównie pomysł Aarona – powiedział. – Planujesz wpaść?
Anne kiwnęła ochoczo głową.
– Tak, jeżeli znowu nie trafię do skrzydła szpitalnego. Nie chciałabym tego!
– Znowu?…
– Nie byłam na urodzinach Chrisa z powodu jednodniowej temperatury – powiedziała. – Poszłam do skrzydła szpitalnego, żeby pielęgniarka dała mi coś na szybkie zbicie gorączki, a ona zaczęła faszerować mnie różnymi eliksirami i uznała, że muszę zostać na noc.
Westchnęła z rezygnacją, a Ethan się zaśmiał.
– Dlatego właśnie nie chodzę do skrzydła szpitalnego. Ty też powinnaś uważać, by zbyt często tam nie zaglądać.
– Ethan, ja…
– Zobacz – przerwał jej, pokazując na Aarona, który stał paręnaście metrów dalej i przywoływał brata ręką. – Wybacz, muszę iść.
Anne zmarkotniała, ale kiwnęła głową. Rzuciła jakieś pożegnanie, na które Ethan odpowiedział wesoło, po czym ruszył w kierunku Aarona.
Nie słyszał już cichego przekleństwa wypowiedzianego przez Anne pod nosem.
*
– Ais naprawdę napisała do Anne? – zapytała Lysandra. – Tak z własnej woli?
– Chyba wzięła sobie do serca twoje słowa – powiedziała Audrey. – Chciała pokazać, że już się nie boi konsekwencji swoich czynów.
– Ale żeby od razu rzucać się na głęboką wodę?…
Audrey odpowiedziała jedynie cichym westchnieniem i spojrzała na Aisling. Siedziała ona skulona w fotelu i przyciskała do piersi nogi zgięte w kolanach. Patrzyła cały czas w jeden punkt. Nie reagowała, ale najprawdopodobniej słyszała tę krótką wymianę zdań.
Anne jej nie usłyszała, bo dopiero wyszła z łazienki. I spojrzała na kuzynkę.
– Wiesz, że nigdy mnie nie przeprosiłaś?
Aisling zacisnęła wargi i wstała z fotela. Była niższa i Anne bez problemu patrzyła na nią z góry, ale nie ugięła się pod jej wzrokiem.
– Nigdy cię nie przeprosiłam, bo nie miałam za co – powiedziała ze złością. – Dlaczego w ogóle tu jesteś?
Anne ze zdziwienia aż cofnęła się o krok. Odwróciła głowę.
– To ja chciałam cię przeprosić.
Audrey i Lysandra w skupieniu przyglądały się, jak rysy Ais łagodniały.
Rozpłakała się jak dziecko.
*
Jaden w końcu umilkła. Aaron nie mógł wyjść z podziwu, że ta dziewczyna może tak dużo gadać. Z drugiej strony, wolał nie przerywać jej zbyt brutalnie, bo ona równie brutalnie by go zbiła. Wtedy byłoby jeszcze mniej przyjemnie. Że też Chris wpadł na taki dziwny pomysł: zorganizować imprezę w pokoju wspólnym Ravenclawu! Przez to większa część Krukonów będzie uczestniczyć w zabawie. A zbyt duże stężenie Krukonów oznacza wielką porażkę.
– Wciąż nie wiem. Zakładasz czerwoną sukienkę czy niebieską? – zapytał.
– Nie słuchasz mnie! – To prawda, nie słuchał. – Miałeś mi doradzić!
Współlokatorzy Aarona z zaciekawieniem przyglądali się tej scenie. Pech chciał, że Aaron nie miał wstępu do żeńskich dormitoriów i przez to musiał udawać znawcę damskich strojów przy kolegach. To niezbyt dobrze działało na jego męską dumę.
– Załóż niebieską – powiedział od niechcenia.
– A nie za zimny kolor? Na dworze jest chłodno, więc może powinnam założyć jakiś cieplejszy.
Przyjrzała się czerwonej sukience.
– To załóż czerwoną.
– Nie! – zaprotestowała natychmiast i sięgnęła po trzecią sukienkę, jaką miała ze sobą, ale jeszcze nie zaprezentowała jej Aaronowi. Przyłożyła skrawek czarnego materiału do ciała. – Mała czarna pasuje do wszystkiego.
– Ty jesteś mała i czarna – zauważył niezbyt inteligentnie. Zmierzyła go chłodnym spojrzeniem. Aż się wzdrygnął. – Nie jesteś za młoda na odkrywanie takiej ilości ciała?
Kątem oka spostrzegł, że jeden z jego współlokatorów uśmiechnął się złośliwie, gdy patrzył na Jaden. Ona tego nie zauważyła. Prychnęła jedynie i powróciła do czerwonej sukienki.
– W tej będziesz ładnie wyglądać – powiedział dla świętego spokoju.
– Za bardzo się rzuca w oczy. Założę niebieską.
Aaron miał dziwną ochotę udusić własną przyjaciółkę.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s