8. Kto z kim być powinien

– Gdzie idziesz, Ais?
Aisling przystanęła przy drzwiach i spojrzała na Audrey, która siedziała akurat przy stole w kuchni. Jadła kanapki.
– Spotkać się…
– Znowu z nim? A co powie na to twój chłopak?
Aisling zacisnęła wargi.
– Mało go ostatnio obchodzi, co robię w czasie wolnym – powiedziała, splatając ręce na piersi. – Zawsze jest zajęty i nie ma czasu, by się ze mną spotkać. Mam siedzieć w domu i czekać, aż łaskawie do mnie napisze?
– W porządku, nie oceniam cię.
Audrey uśmiechnęła się.
– A ja owszem – wtrąciła Lysandra, która właśnie wyszła ze swojego pokoju w samej bieliźnie i z ręcznikiem w ręce. Chyba chciała iść do łazienki.
Aisling spojrzała na nią wyczekująco.
– Uważam, że dobrze robisz. Zabiłabym dziada, gdyby mnie tak ignorował – powiedziała butnie.
– Jakim cudem jej dziad jeszcze żyje? – zapytała cicho Ais, spoglądając na Audrey, a ta uśmiechnęła się, wzruszywszy wcześniej ramionami.
*
Audrey miała dobry humor. Ostatnimi czasy zdarzało się to sporadycznie. Albo musiała się martwić o fatalne samopoczucie Ais po ostatniej imprezie, albo trzeba było poświęcić większość wolnego czasu na zrobienie zaległych prac, albo po prostu ktoś ją zdenerwował. Teraz jednak cały dzień wręcz promieniała optymizmem i czuła, że nikt jej tego humoru nie zepsuje. Cóż. Każdy ma prawo się pomylić. W szczególności, kiedy przyjaciółka widziała coś, czego widzieć nie powinna.
Aisling stanęła nad nią, kiedy siedziała w pokoju wspólnym i próbowała czytać książkę. Audrey spojrzała w górę i już wiedziała, że nic z tych prób nie wyjdzie, więc odłożyła lekturę na oparcie fotela.
– Cześć, Ais – powiedziała.
– Cześć. – Uśmiechnęła się, ale po chwili zmarszczyła brwi. – Wiesz, widziałam cię wczoraj nad jeziorem.
Audrey właśnie poczuła, że rozmowa zaczyna się niebezpiecznie, a później może być tylko gorzej.
– Tak?…
– Tak, byłaś z Evanem Rosenheimerem – powiedziała, ale Audrey miała wrażenie, że Ais nie dowierza swoim słowom i czeka, aż zostaną potwierdzone.
– Byłam – odpowiedziała ostrożnie.
Aisling usiadła w fotelu obok i patrzyła ze zdziwieniem na przyjaciółkę.
– Łał. Z Evanem. I przeżyłaś.
Audrey nie odpowiedziała.
– Nie spoufalał się za bardzo?
– Nie.
Audrey tylko czekała, aż Aisling zacznie mówić o tym, że widziała coś innego. I przy okazji będzie ją oceniać. Ale to nie nastąpiło. Ais jedynie się uśmiechnęła. Taki brak dociekliwości nie był do niej podobny i Audrey dziękowała Merlinowi, że tym razem jej przyjaciółka się powstrzymała.
Prawie.
– Pasujecie do siebie – powiedziała Ais, a Audrey się zakrztusiła śliną.
– Co?!
– Oboje do przesady inteligentni, oboje tak samo tajemniczy i niedostępni – wyjaśniła.
Audrey była bliska utraty przytomności. O czym ona, do cholery, mówiła?! Kaszlnęła znacząco, na co Aisling uśmiechnęła się naprawdę szeroko.
– Przydałby ci się ktoś w końcu.
– Aisling Candrot, my tylko rozmawialiśmy!
No i dobry humor Audrey nagle ustąpił załamaniu psychicznemu. Ostatnie słowa powiedziała chyba trochę za głośno, bo przyciągnęły uwagę obecnego w pokoju wspólnym Gabriela.
– Z kim rozmawiałaś, Audie? – zapytał, spoglądając z zainteresowaniem na Audrey. Ta przyłożyła rękę do czoła i przestała reagować.
– Z twoim bratem, uwierzysz? – odpowiedziała za nią Ais.
– Z Evanem? Przeżyłaś?
Audrey policzyła do dziesięciu i tylko dzięki temu nie wybuchła. Spojrzała najpierw na Ais, potem na Gabriela i uśmiechnęła się. Bardzo nieszczerze.
– Czy moja rozmowa z Evanem musi stać się tematem dnia? – zapytała, siląc się na uprzejmość.
Aisling chyba wyczuła, że przebywanie w towarzystwie Audrey nie jest w tym momencie zbyt bezpieczne. Wyszczerzyła zęby.
– Porozmawiamy później, bo chyba powinnam zajrzeć do dormitorium – powiedziała i oddaliła się.
Gabriel odprowadził ją wzrokiem, po czym spojrzał na Audrey. Ta sięgnęła po książkę i otworzyła ją w miejscu, w którym ostatnio skończyła czytać. Gabriel najwyraźniej nie wyczuł, że to najlepsza szansa na ucieczkę, bo zajął miejsce, na którym wcześniej siedziała Ais. I postanowił spróbować nawiązać rozmowę.
Audrey już nie miała dobrego humoru.
*
– Gdzie jest Ais? – zapytała Lysandra. W ręce trzymała otwartą kopertę i złożoną kartę pergaminu.
– Nie wiem gdzie, ale wiadomo z kim – odpowiedziała Audrey.
– Racja.
– Ale to znaczy, że do niego nie napisze – dodała w zamyśleniu.
– Wydaje mi się, że to dla niej zbyt trudne. Robił wszystko, żeby mu wybaczyła, a ona go odtrącała za każdym razem. I przez to skłóciła wszystkich, których tylko się dało.
– Masz na myśli?…
– Tak. Ais powinna wiedzieć, że będziemy miały gościa – powiedziała Lysandra. – To będzie dobry początek naprawiania wszystkiego. Myślisz, że zdążymy jej to powiedzieć przed jutrem?
– Już jutro? – zdziwiła się. – Nie ma szans.
Tego się Lysandra spodziewała. Schowała pergamin do koperty i zostawiła ją na stoliku do kawy, po czym sama usiadła na kanapie. Wyglądało na to, że następny dzień będzie cięższy, niż można byłoby się tego spodziewać. I miała cichą nadzieję, że ostatecznie nie będzie żadnych trupów.
Krew ciężko schodzi z dywanów.
*
Chris coraz poważniej myślał o zorganizowaniu imprezy. Nie chciał być jednak monotematyczny i znów wykorzystać do tego celu pokoju życzeń. Myślał raczej o pokoju wspólnym, ale wtedy byłoby to problematyczne, bo Jaden nie miała wstępu do Slytherinu. A nawet, gdyby podał jej hasło, musiałby podać je też innym Krukonom, których by zaprosił. A to nie spodobałoby się Ślizgonom.
Wpadł za to na inny pomysł. Ale najpierw musiał porozmawiać o tym Aaronem Jeevasem. Złapał go tuż po zaklęciach, które mieli akurat wspólnie.
– Cześć – rzucił na przywitanie.
Aaron odpowiedział tym samym, ale chyba nie miał zbyt dobrego humoru. Chris wolał nie pytać, o co chodziło.
– Co ty na to, by zorganizować imprezę?
Aaron momentalnie się ożywił i spojrzał na niego z zainteresowaniem.
– Ja jestem zawsze za – powiedział z szerokim uśmiechem. – Gdzie i kiedy?
– To jest właśnie problem. Myślałem, żeby zrobić coś u was. Wprosiłbym się wam do pokoju wspólnego, co?
Aaron zastanowił się.
– Trzeba by było to ustalić z prefektami, żeby nie było przypadkiem żadnych skarg – odparł. – Z Rosenheimerem nie będzie problemu, ale z Ais… no, zazwyczaj omija mnie szerokim łukiem, a co tu dopiero mówić o rozmowie. Ale mogę wysłać Ethana, żeby z nią to ustalił.
Chris zdziwił się, z jaką prędkością myślał Aaron. Zawsze uważał, że jest zbyt leniwy na tak szybką pracę mózgu. Ale najwyraźniej, jeśli trafić na odpowiedni temat, to od razu jest dużo do powiedzenia. I Chris czuł, że dzięki Aaronowi cały jego plan wypali. Bo nie sądził, by Jaden odmówiła przyjścia na imprezę, która odbywałaby się tuż pod jej nosem. Uśmiechnął się do siebie.
– To w ten weekend? – zapytał, a Aaron przytaknął.
– Świetnie.
*
– Lubię cię, Audrey – powiedział z uśmiechem, a ta spojrzała na niego, jakby urwał się z innej planety.
– Idź spać, Ethan. Brak snu nie działa na ciebie najlepiej – odpowiedziała.
Ethan uśmiechnął się szeroko. Chciał powiedzieć jeszcze trochę miłych słów, ale powstrzymał się. Znał Audrey już jakiś czas i wiedział, że nie wszystkie komplementy były przez nią odpowiednio przyjmowane. A uznał, że jego życie jest jeszcze trochę warte i nie ma sensu ryzykować nim tylko po to, by pochwalić kilka cech Audrey. Ale obiecał sobie, że zrobi to przy innej okazji. W miarę możliwości. I na pewno kiedy Jaden nie będzie w pobliżu, bo jeszcze skłonna by była zrobić krzywdę obojgu.
W ogóle uznał, że komplementowanie dziewczyn bywa naprawdę niebezpieczne dla zdrowia. I bardzo mu się to nie podobało.
– Żadne spać, Audrey! Dzień się dopiero zaczyna!
– Zaraz jest cisza nocna. Normalni ludzie nazywają tę porę wieczorem – powiedziała.
Racja. Ethan wiedział. Co nie zmieniało faktu, że wcale nie czuł się śpiący.
– I tak w tym tygodniu nie będzie szans na wyspanie się.
– Czemu? – Uniosła brwi.
– W piątek jest impreza w pokoju wspólnym. Ais ci nie mówiła?
– A. Coś wspominała – powiedziała. – Ale raczej brzmiało to w stylu: „Ten kretyn nie daje mi żyć”.
– Aaron?
– Aaron.

Advertisements
8. Kto z kim być powinien

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s