5. Alkohol a mężczyźni

– Ais, odłóż już tą Ognistą, co? – zagadnęła Lysandra.
– Ależ Lizzy! To za zdrowie dziecka Audrey!
– Audrey jest w ciąży?
Lysandra przyjrzała się uważnie milczącej dotąd Audrey. Odpowiedziało jej chrząknięcie. Głośne chrząknięcie. Audrey była chyba poirytowana. Ciekawe czemu.
– Tak, nie wiedziałaś? – podjęła Ais. – Wtedy, w pociągu, kiedy nam zniknęła z oczu na dłuższy czas.
– W pociągu? Audrey!
– Możecie przestać? To nie jest zabawne! – zawołała niecierpliwie.
– Myślisz, że to będzie chłopiec? Jak nazwiesz chłopca?
Lysandra chwyciła dłoń przyjaciółki i uścisnęła ją mocno, Audrey natomiast wyglądała, jakby zaraz miała popełnić morderstwo. I to bardzo okrutne. Przez głowę przeszła jej pewna myśl: „Nigdy nie pozwalaj się odzywać pijanej Aisling. I jeszcze bardziej pijanej Lysandrze”. Ale na to było już za późno. Pozostało jej tylko słuchać propozycji imion dla chłopca.
Audrey pomyślała, że wolałaby mieć dziewczynkę, ale bardzo szybko odrzuciła tę myśl. Żadnych dzieci!
*
Aisling chciała być sama. Siedziała pod ścianą w swoim dormitorium. W jednej ręce ściskała butelkę wody, a w drugiej miała opakowanie tabletek na ból głowy, które zakupiła w mugolskiej aptece jeszcze podczas wakacji. Patrzyła w bliżej nieokreślony punkt na granatowym suficie z wymalowanymi gwiazdami. To chyba Orion, te trzy gwiazdy w jednej linii.
Siedziała tak bez ruchu i powtarzała sobie w myślach, że to był ostatni raz. Tym razem przesadziła. Pamiętała zaledwie urywki z imprezy, której o mało nie skończyła w schowku na miotły. O mało.
Od tego wspomnienia głowa bolała ją jeszcze bardziej. I piekły ją policzki.
Ktoś jednak nie raczył uszanować jej samotności i zwyczajnie zawitał w dormitorium. Jedynymi współlokatorkami Ais były Audrey, Lysandra i Anne. Nie było więc mowy, by w pomieszczeniu znalazł się ktokolwiek, kto zignorowałby skacowaną Ais.
Audrey stanęła w progu i spojrzała karcąco wprost na siedzącą przyjaciółkę.
– Nie chcę o tym mówić – powiedziała Ais chrypiącym głosem.
– Ais, zniknęłaś w połowie imprezy w towarzystwie Aarona. – Podeszła bliżej i przykucnęła przed nią. Jej głos świadczył o tym, że sama była w niewiele lepszym stanie. – Martwię się o ciebie!
– Nie chcę o tym mówić.
Napiła się wody, a tabletki położyła na ziemi. Unikała wzroku Audrey.
– Ais.
– Nie chcę i nie będę o tym mówić.
– Aisling.
Aisling spojrzała na nią uważnie, a następnie niechętnie wstała z podłogi i przeszła się parę kroków w stronę łóżka. Dopiła ostatnie łyki z butelki, po czym rzuciła ją na pościel.
– Upiłam się – powiedziała, przekręcając głowę tak, by spojrzeć na Audrey. – Aaron też. Nietrudno się domyślić, co było później.
Audrey zacisnęła usta.
– Ale…
– Nie – przerwała jej. – Nic nie zaszło.
Splotła ręce na klatce piersiowej. Czuła szum w głowie. I wszystko wirowało przed jej oczami. Było jej niedobrze. Nie czuła jednak, że będzie zwracać wszystko, co zjadła dzień wcześniej. Żałowała. To z pewnością dałoby jej niewyobrażalną ulgę. A zamiast tego musiała się męczyć.
– Prawie nic – poprawiła się i usiadła na łóżku, obejmując twarz dłońmi.
Nie wyglądało to dobrze.
*
– Faceci są nic niewarci! – oznajmiła stanowczo Aisling.
Lysandra ochoczo pokiwała głową. Jedynie Audrey wydawała się nieobecna. Wpatrywała się w swoją szklankę, na dnie której znajdowało się jeszcze trochę Ognistej.
– Nigdy mu nie wybaczyłaś, Ais – odezwała się nieobecnym głosem, po czym podniosła głowę, by spojrzeć na przyjaciółkę. – Myślisz, że on naprawdę żałował tego, co zrobił?
Aisling odwróciła wzrok.
– Teraz to już nieważne.
– Ale wtedy powiedział, że żałuje.
– Był mistrzem kłamstwa – odpowiedziała. – Bałam się mu wierzyć.
– Jesteś tchórzem, Ais – wtrąciła brutalnie Lizzy.
Ais nie odpowiedziała, ale doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Bała się przyznać jej rację. Wciąż się bała.
Ale przecież to już było nieważne; było zbyt późno, by cokolwiek naprawiać.
*
– Co ty, do cholery, jej powiedziałeś? – zapytała Jaden (trochę zbyt głośno), potrząsając Aaronem.
Scena wyglądała dość zabawnie, zważając na to, że Jaden była niższa od Aarona o prawie dwie głowy. Ale zdawała się nie zwracać na to uwagi. Zaciskała palce na jego ramionach coraz mocniej.
– Niezbyt delikatnie jej zasugerował, że jest łatwa i nie interesuje go jej osoba – odpowiedział za brata Ethan.
Jaden w końcu puściła Aarona i spojrzała na niego dziwnie.
– Co za kretyn – podsumowała. – Czemu jej to powiedziałeś?
– Nie wiem – odpowiedział zdawkowo.
Splótł ręce na klatce piersiowej i wykrzywił usta. Jaden mogła się już odczepić. Czuł się jak na przesłuchaniu. Dziewczyna wyglądała na zdenerwowaną, ale on nie miał zamiaru odpowiadać na jej pytania. Z pewnością nie tak, jak by sobie tego życzyła. Nie można mieć przecież wszystkiego. Nie od Aarona.
– Powiedz, Jaden, czy Aaron miał kiedykolwiek jakiś skrupuły? – zapytał Ethan, przerywając ciszę.
Aaron spojrzał na brata z oburzeniem. A podobno tylko winni się tłumaczą. On się nie tłumaczył i wciąż pozostawał winny. Gdzie tu sprawiedliwość?
– Żałuję, do cholery! Ale co ja niby mam z tym zrobić?!
Ethan i Jaden spojrzeli na niego z nieskrywanym zdziwieniem. Tego się raczej nie spodziewali.
– Nie wierzę ci – powiedziała Jaden.
Ethan natomiast milczał.
Aaron się załamał. Jego własny brat i przyjaciółka mieli o nim tak kiepskie zdanie?
Burknął coś w odpowiedzi, po czym odszedł. Gdzieś. Byle jak najdalej od tej dwójki.
*
Jeżeli kiedykolwiek w szkole odbywałby się konkurs na największego idiotę, z pewnością wygrałby go Riley Bosworth. I to bezkonkurencyjnie. Riley nie był głupi. Po prostu jego zachowanie nie należało do najbardziej pożądanych w elitarnej szkole, jaką, racz jasna, był Hogwart. Dla niego nie istniał żaden regulamin, a liczyła się jedynie zabawa.
Riley, ze względu na swój charakter, nikomu nie pozostawał obojętny. Jego się albo lubiło, albo nie. A niektórzy udawali, że go nie lubią, by ukryć, że lubią go za bardzo. Do takich osób należała Lysandra. I była dość wiarygodna w swoich kłamstwach, dlatego nawet najbliżsi przyjaciele nie do końca wiedzieli, co o tym myśleć.
Ruda czupryna Rileya rzucała się w oczy z daleka, więc Lizzy nie miała problemu, by go zauważyć na błoniach. Nawet wtedy, kiedy leżał w trawie, pod drzewem. Podeszła do niego i przykucnęła obok.
– Nie było cię – stwierdziła.
– Brakowało ci mnie?
– Nigdy. Byłam zdziwiona, że impreza się aż tak udała – odcięła.
Uśmiechnął się do siebie.
– Następną postaram ci się zepsuć, a przy tym będę się świetnie bawić.
– Niedoczekanie twoje!
– To zabrzmiało jak wyzwanie – powiedział. – Uważasz, że będziesz się bawić lepiej ode mnie?
– Nie uważam, jestem tego pewna.
Riley westchnął głośno.
– Idź już, zasłaniasz mi słońce.
Lysandra spojrzała w górę, na koronę drzewa, a następnie znów na chłopaka i wykrzywiła usta.
– Jesteś idiotą – stwierdziła.
– Słyszałem to nie raz.
Riley nawet na nią nie spojrzał. Przez całą rozmowę miał zamknięte oczy i właściwie lekceważył swoją rozmówczynię. Tak jakby jej nie było, a on odzywał się po prostu w przestrzeń. To denerwowało Lizzy jeszcze bardziej i zachęcało ją do odejścia, ale z drugiej strony, miała ochotę krzyknąć, by spojrzał na nią. Chociaż przez chwilę. Tak jak kiedyś.
Bo ich stosunki nie zawsze były oschłe. Na początku piątej klasy przez jakiś czas tworzyli parę. Lysandra co prawda, była raczej dziewczyną, którą Riley mógł się pochwalić kolegom (w co do dzisiaj nie chciała wierzyć) niż miłością jego życia. Czuła złość i żal, kiedy ze sobą zerwali, a od tamtej pory ich stosunki stopniowo się pogarszały. A Lysandra zakochiwała się w Rileyu coraz bardziej. Jak na złość.
Od nienawiści do miłości jest bardzo krótka droga.
– To czemu cię nie było, bo nie usłyszałam?
– Miałem ciekawsze rzeczy do roboty – powiedział. – Z ciekawszym towarzystwem.
– Ciekawe z jakim.
– Właściwie to ze mną, Lizzie – usłyszała.
Podniosła wzrok i jej oczom ukazała się burza ciemnych loków otaczająca uśmiechniętą twarz. Tak uroczą i tak znienawidzoną przez Lysandrę twarz. Ona jedyna wiedziała o słabości Lysandry do Rileya.
Iris Daugherty niektóre rzeczy po prostu wiedziała.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s