3. Kilka spraw ciążowych

Audrey weszła do domu i zamknęła za sobą drzwi. Klucze położyła na szafce obok wieszaków, po czym weszła w głąb pomieszczenia. W salonie zauważyła siedzącą na kanapie Aisling, która najwyraźniej coś czytała, więc nie przeszkadzała jej. Nogi poprowadziły ją do części kuchennej, gdzie oklapła na drewnianym krześle. Oparła łokcie o blat stołu i zaczęła wpatrywać się w jeden punkt. Ten punkt był dość dziwny, bo okazał się nie tyle punktem, co niewielkim kartonowym pudełkiem. Zmarszczyła brwi i pochwyciła przedmiot w dłonie. Żyłka na jej skroni zaczęła nagle bardzo mocno pulsować.
– Aisling Candrot, ja cię zabiję!
Ais podniosła leniwie wzrok znad książki i przekręciła głowę tak, by widzieć przyjaciółkę.
– Co ten test ciążowy robi na stole?!
Ais uśmiechnęła się głupio. Zamknęła książkę i podniosła się z kanapy. Ostrożnie podeszła do Audrey i spojrzała jej przez ramię na pudełko.
– Ja myślę, że to przeznaczenie, zrób go – powiedziała, nie kryjąc rozbawienia.
– Nie!
– Musiałam za niego zapłacić mugolskimi pieniędzmi, doceń to.
*
Nikt nie był godzien rozmowy z Evanem Rosenheimerem. Nikt nie był godzien w ogóle na niego patrzeć. Nie rozumiała tego jednak jedna z młodszych Puchonek, która za wszelką cenę chciała poznać ślizgońskiego boga. Wypatrzyła go w bibliotece, podczas gdy ten najzwyczajniej w świecie czytał książkę. I nikomu nie wadził.
Puchonka podreptała ostrożnie do stolika, przy którym siedział chłopak, i nachyliła się do niego z szerokim uśmiechem.
– Cześć – przywitała się wesoło.
Evan nie oderwał nawet wzroku od książki. Dziewczyna jednak nie należała do osób, które tak łatwo rezygnują.
– Ej, mówię do ciebie – powiedziała.
Evan spojrzał na nieznajomą.
– Wiem.
Kontakt nawiązany, pierwsze lody przełamane, Puchonka rozpromieniła się jeszcze bardziej. Naiwna.
– Co czytasz? – zapytała, spoglądając kątem oka na książkę.
– Czegokolwiek bym nie czytał, zapewne zainteresuje mnie to o wiele bardziej niż konwersacja z tobą.
I tyle z poznawania boga Slytherinu. A ona zrobiła się cała czerwona na twarzy. Nie wiadomo, czy ze złości, czy ze zmieszania. Widać było jednak, że starała się opanować. Chcąc zachować jeszcze resztki dumy, która i tak wystarczająco już została zszargana jednym małym zdaniem, po prostu odwróciła się na pięcie i poszła.
Siedząca trochę dalej Aisling oderwała się na chwilę od pisania referatu, by obserwować tę scenę. Rozmowa z Puchonką utwierdziła ją tylko w przekonaniu, że Evan Rosenheimer nie należał do osób, które chciałaby poznać. Brat bliźniak Gabriela? Nie. Oni nie mogli być spokrewnieni. Zupełnie odmienne typy człowieka.
Aisling nagle postanowiła zebrać swoje rzeczy i opuścić bibliotekę. A Evan nawet tego nie zauważył.
*
– Audrey, jak ci idzie?
– Stresujesz mnie, odejdź od drzwi!
Aisling uśmiechnęła się i zrobiła dwa kroki w tył. Splotła ręce na piersi. Wydawała się niezwykle z siebie dumna. Udało jej się namówić Audrey do skorzystania z testu ciążowego i nie wylądować przy tym na cmentarzu. To był naprawdę postęp w ich znajomości. A przy okazji Audrey w końcu będzie wiedziała, że w tym całym straceniu dziewictwa nie było nic złego.
Nagle w mieszkaniu rozległ się okrzyk przerażenia, przypominający bardziej stłumiony pisk. Ais otworzyła szerzej oczy.
– Audrey?!
– A nie, to tylko pasek kontrolny.
Aisling aż musiała usiąść, gdyż serce prawie wyskoczyło jej z piersi. Czemu Audrey musiała tak straszyć ludzi? Przyłożyła rękę do czoła, by się uspokoić, a z łazienki nie dobiegał żaden więcej dźwięk. Teraz już nawet ona zaczęła się obawiać. Przecież to nienormalne, by Audrey była w ciąży!
Zamek został przekręcony, klamka się poruszyła, a drzwi się otworzyły. Na twarzy Audrey malowała się satysfakcja. Pokazała Ais test, którego wynik był negatywny.
– I tak cię zabiję.
*
Chris czekał w głównym holu. Czekał już całe sześć minut i trzydzieści trzy sekundy, a kuzynki ani śladu. Z natury nie był zbyt cierpliwy, ale na rodzinę wypada czekać, kiedy już się jest z nią umówionym. Na żadną inną dziewczynę z pewnością nie czekałby tak wytrwale! Audrey powinna to docenić.
Przyszło mu czekać jeszcze trzy minuty i cztery sekundy, zanim Audrey raczyła opuścić Wielką Salę w towarzystwie Aisling. Chris splótł ręce na klatce piersiowej, czekając jeszcze dwadzieścia cztery sekundy, zanim obie stanęły przed nim.
– Cześć, Chris. Co to za niecierpiąca zwłoki sprawa… ważniejsza od mojego obiadu? – zapytała Audrey, przechylając głowę.
– Planuję uczcić swoje urodziny – oznajmił dumnie.
– No tak, od roku jesteś już pełnoletni – wtrąciła Ais, po czym spojrzała na przyjaciółkę. – Moich urodzin nikt nie świętował, czemu tak się stało?
– Ais, zabrałam cię na kremowe przed końcem wakacji, zapomniałaś?
Oczywiście, że nie zapomniała. To było naprawdę miłe popołudnie. Aisling uśmiechnęła się jedynie i znów obie poświęciły całą uwagę Chrisowi.
– Co w związku z uczczeniem twoich urodzin? – zapytała Audrey.
– Myślałem nad zaproszeniem paru osób do pokoju życzeń, tego na siódmym piętrze. Właściwie już zacząłem przygotowania i obie jesteście zaproszone.
– O, to będzie miła odmiana – powiedziała Ais. – Nie pamiętam już, kiedy ostatnio się porządnie wybawiłam.
– Ais, nie będę cię zbierać z podłogi i zanosić do dormitorium – oznajmiła Audrey, spoglądając uważnie na przyjaciółkę. – Znowu.
– No ej!
Aisling nadęła policzki i odwróciła głowę, pokazując Audrey, jak bardzo się w tej chwili obraziła. Ais może i miała pewną słabość do alkoholu, ale zawsze znała umiar i zawsze była bardziej trzeźwa od młodszej od siebie o pół roku Audrey. A Audrey nawet jeszcze nie osiągnęła pełnoletniości! I kto tu kogo będzie zbierał?
– No to w sobotę wieczorem – powiedział Chris.
– Oczywiście. – Ais posłała chłopakowi szeroki uśmiech. – Będziemy, prawda Audie?
– O tak.
Chris przez chwilę jeszcze patrzył na Krukonki i zastanawiał się, czy to był aby na pewno dobry pomysł, by je zaprosić. Po chwili odrzucił wątpliwości i pożegnał się z kuzynką oraz jej przyjaciółką, po czym zwyczajnie opuścił ich towarzystwo.
Różni ludzie różnie odbierają sformułowanie „parę osób”, ale Chris należał do ludzi wyjątkowych pod tym względem. Lista gości nie mieściła się na rolce pergaminu, a Ethan Jeevas, brat Aarona, z którym miał okazję uczęszczać na zielarstwo, powiedział, że chce zabrać ze sobą koleżankę, „którą Chris na pewno polubi”. Chris nie miał żadnych złudzeń, że tak się stanie, ale wolał bawić się tylko ze znajomymi (przypadek chciał, że mimo zachwiania towarzyskiego przez swoją animagię, chłopak i tak znał większą część swojego rocznika i rocznika Audrey).
Chris właściwie chciał skierować się już do lochów, gdzie mieścił się pokój wspólny Slytherinu, ale dziwnym trafem, kręcąc się najpierw po paterze zamku, znalazł się na klatce schodowej. Tam jednak nie zdążył wejść nawet na pierwszy stopień schodów, gdyż drogę zagrodził mu Aaron z dziwnym uśmiechem przyklejonym do twarzy.
– Doszły do mnie ciekawe plotki – powiedział na wstępie.
– Wiesz o imprezie.
– Tak, wiem, ale ja nie o tym. – Machnął ręką. – Minęły mnie dwie Krukonki i ze strzępków rozmowy mogłem wywnioskować, że planują się zabawić w ten weekend.
– Mówisz o Aud i Ais?
– Dokładnie o nich. Będą?
– Powiedziały, że będą, więc pewnie będą.
Aaron uśmiechnął się tajemniczo i potarł dłonie o siebie.
– Co ty kombinujesz? – zapytał Chris, patrząc na kolegę podejrzliwie.
– Nic takiego!
Aaron w ostatniej chwili wskoczył na schody, które właśnie chciały kierować się na jedno z wyższych pięter. Pomachał energicznie Chrisowi i podszedł parę stopni do góry. Ślizgon natomiast nie do końca wiedział, co myśleć o dziwnym zachowaniu Krukona. Postanowił jednak zbyt długo się nad tym nie zastanawiać – myślenie boli.
Odwrócił się na pięcie i zdecydował nie krążyć po zamku bez celu. Skierować się więc prosto do lochów. Może będzie miał tyle szczęścia i nie natknie się na drugiego Jeevasa? Duże stężenie przedstawicieli tej rodziny nie działało dobrze na niczyje zdrowie psychiczne.

Advertisements
3. Kilka spraw ciążowych

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s