24. Wspólna przeszłość

Aisling siedziała na kanapie i wyraźnie skupiała się bardziej na kubku z herbatą, którą miała w dłoniach, niż tym, co mówiła do niej Lysandra. Nie powinno się jej winić – nikt nie lubi być krytykowany, a w tym wypadku Ais czuła się niewinna. Dlatego wpatrywała się w fusy pływające po powierzchni napoju i wyłapywała raz na jakiś czas tylko kluczowe słowa z całego wykładu Lysandry.
– Alternatywą było spanie u Ais w łóżku, a wiesz, że mamy trudną przeszłość – wtrącił Ethan po dłuższej chwili; najwyraźniej stracił nadzieję, że Ais coś powie.
Aisling na te słowa podniosła wzrok znad herbaty i przeniosła go na Ethana. Dość zabawnie zmarszczyła brwi.
– Naprawdę? Jeszcze parę dni temu się nie przejmowałeś tą całą przeszłością.
Załamał ręce na to.
– Współpracuj ze mną, Ais!
Aisling zrobiła zaskoczoną minę, po czym zerknęła na Lysandrę, której brew niebezpiecznie drgała, a usta wygięły się niechętnie. Wyglądała trochę strasznie, przez co Ais poczuła się niepewnie. Spróbowała się uśmiechnąć.
– Tak, mój narzeczony wypatroszyłby go za to – stwierdziła więc.
*
Jaden już od paru minut chowała twarz w dłoniach i powtarzała w myślach bardzo wyszukane przekleństwa. Nic, co przychodziło jej do głowy, nie nadawało się do wypowiedzenia na głos, jeżeli oczywiście nie chciała zgorszyć rozmówcy kolorową wiązanką słów. Próbowała też policzyć do dziesięciu, by się uspokoić, ale zacinała się przy dwójce i znowu wracały przekleństwa. Ethan był jednak cierpliwy; siedział grzecznie i wpatrywał się w Jaden z uśmiechem. Bo czemuż miałby się nie uśmiechać? Co prawda nie zareagowała tak, jak powinny mieć przyjaciółki na podobne wieści. Reakcja Jaden była właściwie tego całkowitym przeciwieństwem, ale Ethan był cierpliwy.
– Na mózg ci padły w te walentynki – powiedziała w końcu i wstała z łóżka Gabriela, na którym wcześniej siedziała.
W dormitorium byli tylko we dwoje; Gabriel pewnie kręcił się gdzieś ze swoją dziewczyną, podobnie Noah. Nie było wiadomo tylko, gdzie jest Crispin, ale Jaden nie miała czasu ani ochoty, by się nad tym zastanawiać.
– Liczyłem na większy entuzjazm.
– Jaki entuzjazm? Aaron cię zabije przy pierwszej sprzyjającej okazji.
– Bez przesady.
Poczuł się trochę urażony, bo mimo całej swojej cierpliwości, zaczynał się denerwować. Mimo wszystko liczył na chociaż minimum wsparcia ze strony swojej niby-najlepszej przyjaciółki. A co dostał? Marudzenie, groźby i krzywe miny.
– Dobra, powiedz wreszcie, o co ci chodzi, albo pójdę pogadać z kimś innym.
Jaden parsknęła ze złością.
– Byle nie z Aaronem. Im dłużej będziesz trzymać to w tajemnicy, tym dłużej będziesz żył.
– Nie będę takich rzeczy ukrywać przed własnym bratem.
– W takim razie zacznę już przygotowywać mowę pożegnalną.
Jaden rzuciła gniewne spojrzenie na Ethana, przez co poczuł się bardzo nieswojo. Naprawdę nie sądził, że wywoła taką reakcję. A przecież nic złego – przynajmniej w swoim mniemaniu – nie zrobił!
– Dzięki bardzo, bo chciałam się zająć wypracowaniem z historii magii – dodała jeszcze na odchodne i mruknęła coś pod nosem, ale Ethan już nie dosłyszał, chociaż miał dziwne przeczucie, że to całe podziękowanie było co najmniej nieszczere. Myślał, że wszystko jest lepsze od historii magii, w szczególności, kiedy nauczycielem jest Binns.
*
Aisling przekręcała kubek, w którym zostały już same fusy, tak, żeby dostrzec jakiś symbol. Nigdy nie chodziła na wróżbiarstwo, więc daleko jej było do miana specjalistki w interpretacji, ale kiedy uznała, że na dnie ma coś na kształt czarnej dziury, to wiedziała, że nie zwiastuje to niczego dobrego. Mogło to co prawda równie dobrze oznaczać, że jej fusy nie przybrały żadnego kształtu, ale jej interpretacja wydawała się znacznie ciekawsza. Chociaż po krótkim zastanowieniu stwierdziła jednak, że wolałaby, żeby nie było w jej życiu żadnych dramatycznych kryzysów, więc po prostu odstawiła kubek i spojrzała na Lysandrę, która wciąż tłumaczyła Ethanowi, dlaczego nie życzy sobie, by spał w jej łóżku całkiem nagi. Jakoś wciąż nie mógł zrozumieć problemu.
– Lizzy – przerwała jej Ais w połowie zdania, a ta spojrzała na nią oburzona. Nikt przecież nie lubi, kiedy się mu przerywa. – Czy jesteś w ciąży?
Ethan prawie się zakrztusił, kiedy to usłyszał, a Lysandra trochę zbladła.
– Nie – powiedziała szybko, po czym potrząsnęła głową. – Nie jestem.
– Na pewno?
– Tak! Na początku miałam wątpliwości, ale wszystko jest w porządku.
Aisling wstała z kanapy i przytuliła Lysandrę, która chciała chyba jeszcze coś powiedzieć.
*
Plotka rozniosła się wśród Krukonów dość szybko, więc Ethan nawet nie musiał się wysilić, żeby cokolwiek przekazywać Aaronowi. Anne, która była naocznym świadkiem całego zajścia, nie czuła potrzeby, żeby to ukrywać, mimo że coś w jej sercu pękło – a przynajmniej tak się czuła. Nawet to, że była z Noahem, nie pomagało. Jednak w przeciwieństwie do Jaden nie złościła się na Ethana ani też nie uważała, że Aaron zechce kogokolwiek mordować. Aaron zadał proste pytanie, a ona mu na nie odpowiedziała. Teraz z niepokojem patrzyła, jak Aaron zmierza w stronę Ethana, który właśnie zjawił się w pokoju wspólnym; wcale nie wyglądał, jakby miał mu pogratulować. Radosny klimat walentynek diabli wzięli.
Ethan za późno zorientował się, że jego życie jest zagrożone, i nie zdążył nawet zrobić uniku przed zmierzającą w jego stronę pięścią i chwilę później próbował zachować równowagę, trzymając się przy okazji za lewy policzek.
– Znając życie Jaden wyskoczy zaraz z jakimś a nie mówiłam – powiedział pod nosem, kiedy zasłaniał się przed następnymi ciosami, które najwyraźniej nie miały zamiaru nadejść. – Ale wcale nie jestem pewien, czy na to zasłużyłem.
Anne chciała się jakoś wtrącić – stałaby się bohaterką, ale brakowało jej na to odwagi. Poza tym, była to sprawa między braćmi, ona sama nie miała za dużo w tej kwestii do powiedzenia. Nawet jeżeli czuła się częściowo winna. Aaron tymczasem patrzył na brata ze złością i nawet by coś powiedział, ale do pokoju wspólnego zeszła Ais, wykazując się naprawdę dobrym wyczuciem czasu. Obaj spojrzeli w jej stronę; Ethan próbując się uśmiechnąć mimo bolącego boku twarzy, a Aaron z wyrzutem. Anne poczuła jeszcze większe wyrzuty sumienia, ale też częściowo złość.
– Chcę wiedzieć, co się stało? – zapytała Ais i bardzo ostrożnie podeszła, by stanąć pomiędzy braćmi. Najwyraźniej nie mogła tego tak zostawić, mimo prawdopodobnej obawy o swoje życie. Przede wszystkim była prefektem, a bójki są niezgodne z regulaminem szkoły!
– Myślę, że doskonale wiesz, co się stało – odpowiedział jej Aaron i chciał jeszcze coś dodać, ale Ethan wszedł mu w słowo:
– Jest zazdrosny. No wiesz, o nas.
Zaskoczona Aisling spojrzała na Ethana, po czym zerknęła niepewnie na Aarona, który jedynie machnął ręką i bez słowa się oddalił.
– A nie mówiłam? – usłyszeli z drugiej strony. Jaden stała parę metrów dalej ze spleconymi na piersi rękoma i uśmiechała się krzywo. – Ale jeszcze żyjesz, jestem w szoku.
Ethan potarł się po bolącym policzku.
– Jestem ciekaw, kto mu powiedział, bo nie wiem, komu dziękować – rzucił trochę żartobliwie, a Anne, która to usłyszała, momentalnie wycofała się na fotele przy kominku, gdzie siedział już Noah.
Aisling za to puściła tę uwagę mimo uszu i zainteresowała się twarzą Ethana, na której w najbliższym czasie powinien pojawić się niemały siniak.
– I tak prędzej czy później by się dowiedział.
– Tak, dlatego sam chciałem mu powiedzieć. I zaproponować mu rolę drużby na naszym ślubie.
– Trochę się spóźniłeś w takim razie, bo już od jakiegoś pół roku jesteśmy małżeństwem.
Ethan wyglądał, jakby się nad tym zastanawiał, ale ostatecznie pokiwał głową.
– Coś jeszcze wymyślę – obiecał i cmoknął ją w czoło.
Jaden pokręciła z rezygnacją głową, ale uśmiechnęła się ostatecznie – całkiem szczerze – po raz pierwszy od usłyszenia nowiny. W końcu nie co dzień dwójka jej przyjaciół schodzi się ze sobą, powinna ich wspierać. Wciąż miała obawy związane z całą tą sytuacją, ale postanowiła okazywać przynajmniej częściowe poparcie.
– Jak ze sobą zerwiecie, to będzie podwójnie nieprzyjemnie, więc teraz ani mi się ważcie – skomentowała i ostatecznie pobiegła za Aaronem.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s