14. Rola świadka

– Audrey, naprawdę zostałaś świadkiem? – zapytała ze zdziwieniem Lysandra. – Tak w ostatniej chwili?
– Właściwie to zdziwiłabym się, gdyby nią w ogóle nie została – wtrąciła Ais, której włosy w końcu zostały przywrócone do jakiegoś porządku. Z tym, że były teraz krótkie i wciąż nie mogła się do tego przyzwyczaić. – Brat pana młodego jest ojcem jej dziecka. A że brat został świadkiem to było bardziej niż oczywiste.
– Hola, hola! Jakie znowu dziecko? Aisling Candrot, życie jest ci niemiłe!
Aisling dla pewności odsunęła się od przyjaciółki o parę kroków. Audrey trochę się uspokoiła, więc mogła odpowiedzieć na pytanie Lysandry:
– Tak, zostałam świadkiem i mam zorganizować wieczór panieński. Oni wszyscy powariowali! Pozwalać mi zająć się organizacją czegokolwiek!
– Powiedzcie mi – odezwała się nagle Anne, a cała trójka spojrzała wprost na nią – czy panna młoda skończyła przynajmniej szkołę?
Wymieniały się przez chwilę spojrzeniami.
– Nie – odpowiedziała Lysandra z dziwnym uśmiechem na twarzy. – Oczywiście, że nie!
– Widzisz, Ais! Wcale nie jesteś za młoda na ślub.
Aisling spojrzała na kuzynkę przez zmrużone powieki.
*
Śnieżka trafiła wprost w ślizgońskiego boga.
– Cześć, Evanku! – powitała go Audrey.
Dla każdej normalnej dziewczyny taka poufałość skończyłaby się tragicznie. Ciała nigdy by nie znaleziono, to pewne. Ale Audrey nie należała do tych normalnych. Przynajmniej nie dla Evana, który traktował ją prawie jak równą sobie.
Schylił się po porcję śniegu i zbił śnieżkę, która po chwili poleciała w stronę Audrey.
– Cześć, Audie.
Ciężko było to nazwać idealnym powitaniem pomiędzy nad wyraz inteligentną dwójką ludzi.
Evan przyjrzał się dziewczynie, która akurat otrzepywała się ze śniegu.
– Miałem nadzieję, że chociaż to popołudnie spędzę spokojnie.
– Nie udawaj, Rosenheimer, że wyrosłeś z takich rzeczy! – rzuciła, uśmiechając się szeroko. – Muszę rozwiać twoje nadzieje i oznajmić, że nie pozbędziesz się mnie tak łatwo.
– Tak. Jestem wiecznym dzieckiem. – Jeżeli żartował, ciężko było to wyczuć. – Czyżbyś nie zamierzała mi dać spokoju nawet po ukończeniu szkoły? Musisz być prawdziwą masochistką.
– Chyba się do ciebie przyzwyczaiłam i nie działasz mi na nerwy tak jak dawniej.
Evan tymczasem wrzucił Audrey w śnieg.
– A już myślałem, że przywyknięcie do mojego charakteru jest rzeczą niewykonalną.
*
Aisling spojrzała w stronę okna. Przez ostatnich parę dni spadło bardzo dużo śniegu. O „bardzo dużo” za dużo. Nie powinno być go w ogóle. Mogło być zimno, ale czy musiał do tego spaść śnieg? Aisling nie lubiła śniegu, bo był mokry. A ona przecież odczuwała ten dziwny lęk przed wodą. Nie było to normalne dla osoby, która całe życie mieszkała nad zatoką i co roku z fascynacją oglądała regaty.
Bliski kontakt z wodą kończył się dla Ais zwykle tragicznie. Wszystko zaczęło się od tego, że kuzyn ją prawie utopił, kiedy miała pięć lat. A później było tylko gorzej. W wieku siedmiu lat wpadła do wody podczas oglądania regat i o mało nie została stratowana przez łódź. Od tamtej pory regaty oglądała z pewnej odległości.
W wieku ośmiu lat, kiedy lęk przed wodą nie rozwinął się jeszcze do końca, podczas kąpieli w morzu przykryła ją fala. Wtedy całe krótkie życie stanęło jej przed oczami. Gdyby nie interwencja kuzyna, który trzy lata wcześniej ją prawie utopił, prawdopodobnie nie pożyłaby dłużej niż kilka minut.
Bezpieczna woda była tylko w butelce i pod prysznicem. Z łazienki prefektów skorzystała tylko raz i wystarczyło jej na cale życie.
Właściwie nikt prócz rodziny i Audrey nie miał pojęcia o fobii dziewczyny, bo też starała się tym nie afiszować. Wręcz robiła wszystko, by to ukryć.
– Chodź na błonia, Ais. Porzucamy się śnieżkami – zaproponowała Jaden, a Aisling spojrzała na nią dziwnie.
– Nie ma szans.
– No, nie daj się namawiać!
– Nie dam się namówić, więc możesz już sobie darować – powiedziała z przekonaniem. – W szkole jest miło, ciepło i przyjemnie. Na zewnątrz jest zimno i mokro. Szkoła wydaje mi się w tym wypadku bardziej atrakcyjna. A w ogóle to idę spać, może prześpię zimę.
Myśl o ciepłym łóżku wprawiła ją w błogi nastrój.
– O nie, idziesz ze mną – oznajmiła Jaden, która zdawała nie słuchać wywodu Ais i chwyciła ją za nadgarstek.
Aisling nigdy by nie pomyślała, że taka drobna dziewczyna może mieć taką siłę. Była zdana na niełaskę Jaden.
*
– Ais, żałuj, że cię nie było! – rzuciła Lysandra na przywitanie, a Aisling podniosła głowę znad książki. Siedziała na fotelu, owinięta kocem i z pustym kubkiem kawy pomiędzy kolanami. Wyglądała na ledwo przytomną. Najwyraźniej nie chciała zasnąć przed powrotem współlokatorek.
– Żałuję.
– Niezbyt szczerze. – Spojrzała na nią podejrzliwie.
– To prawda, ale widzę, że dobrze się bawiłyście – oceniła, spoglądając na Audrey, która wprowadzała trochę za bardzo upitą Anne do mieszkania.
– Było zabawnie – odpowiedziała Lysandra. – Audrey się świetnie spisała! Tylko nie rozumiem, jak Iris znalazła się na liście gości.
– Nie ja przygotowywałam listę – odparła Audrey na swoje usprawiedliwienie.
– No ale zrobiła duże zamieszanie. Wyobrażasz to sobie? Ta dziewczyna nienawidzi panny młodej!
– Też bym nie lubiła, gdyby mi faceta odbiła – powiedziała Aisling, po czym spojrzała niepewnie na Anne, która próbowała utrzymać się na nogach, ale jej to nie wychodziło, więc Audrey posadziła ją na kanapie.
– Obie są siebie warte. – Lysandra wzruszyła ramionami. – Idziemy spać?
Cała trójka spojrzała na Anne, która momentalnie zasnęła.
– Ja nie zasnę po tej kawie, zajmę się Anne – zaoferowała Ais i odstawiła pusty kubek na stolik.
Audrey chętnie przystała na ten pomysł – była wykończona. Natomiast Lysandra jeszcze przez chwilę patrzyła na Ais, która okryła swoim kocem kuzynkę.
– Wiesz, że nie musisz pokutować?
– Wiem.
Ucałowała Anne w czoło i powiedziała jej coś szeptem, na co ta coś wymamrotała, po czym przewróciła się na drugi bok.
*
Aaron jak postanowił, tak zrobił. Kiedy tylko wypatrzył Aisling na błoniach, obrzucił ją śnieżkami i wrzucił w zaspę. Jaden, która jej towarzyszyła, również ucierpiała, ale nie w takim stopniu.
Kiedy Aisling otrząsnęła się z szoku po bliskim kontakcie ze śniegiem, spojrzała na Aarona ze złością.
– Oszalałeś!
– No, Ais! To tylko śnieg! – Zaśmiał się głośno.
– Nie tylko, ale aż i przestań – rzuciła, po czym wstała i otrzepała się ze śniegu. Już czuła, że wszystko jej przemokło. Ale Aaron, jak na złość, sypnął trochę śniegu na głowę dziewczyny. Ta natomiast zaczęła machać rękoma w panice i by odgonić chłopaka od siebie. Przy tym wydawała z siebie jakieś piskliwe słowa zrozumiane tylko psom.
A pies był. Ale nie rozumiał.
Trochę dalej siedział Chris i przez chwilę przyglądał się całej sytuacji, a potem pobiegł pozaczepiać jakąś Puchonkę. Po drodze wpadł też zaspę, więc biegnąc rozsypywał na wszystkich śnieg.
Zanim jednak dotarł do Puchonki, drogę mu zastąpiła Audrey. Zupełnie przez przypadek, bo nawet nie zauważyła zwierzęcia, ale Chris cofnął się, opuszczając pysk. Wyglądał jak pobity szczeniak. Nawet zaskomlał cicho.
Audrey planowała dotrzeć przez te śniegi do Ais, ale pies ją zainteresował. Przyglądała mu się przez chwilę z zastanowieniem.
– Nic ci nie zrobiłam, czemu tak na mnie patrzysz? – zapytała, po czym pogłaskała pieska po głowie, a ten skulił się jeszcze bardziej. – Nie bój się mnie! Skąd ty się tu w ogóle wziąłeś?
– Haha! Wiesz, że ci nie odpowie?
Audrey odwróciła głowę i zmrużyła powieki.
– O. Riley.
– Nie sądziłem, że dla zwierząt jesteś równie okrutna, co dla ludzi! Nigdy nie pokażę ci mojej hodowli dżdżownic!
Audrey spojrzała na niego z pobłażliwością. Nie była jedną osobą, która nie wierzyła w ową hodowlę dżdżownic pod jego łóżkiem. Współlokatorzy Rileya, pytani o to, milczeli.
– Nie jestem okrutna. Nie mam pojęcia, skąd w ogóle ci to przyszło do głowy! Lysandra coś mówiła?
– Prędzej Ais, Lysandra niewiele mówi.
Audrey uniosła pytająco brwi, ale nie otrzymała odpowiedzi.

Advertisements
14. Rola świadka

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s