13. Ślubne rewelacje

Aisling przeklinała tego dnia jak nigdy. Nikt nie podejrzewał, że w tej ślicznej główce mogą kryć się takie paskudne słowa! W ogóle klnąca Ais brzmiała jakoś niezwykle. Było ogólnie wiadome, że takie zwroty po prostu do niej nie pasowały.
Ale teraz się tym nie przejmowała.
– Ais, czy ty w ogóle znasz znaczenie tych słów? – zapytała sceptycznie Lysandra, kiedy zajrzała do łazienki.
Aisling od jakiejś godziny próbowała przywrócić swoje włosy do jako-takiego porządku. Ostatecznie straciła ich dość dużo – wszędzie leżały przypalone blond kosmyki.
– Tak, naturalnie – odpowiedziała zupełnie spokojnie. – Na przykład pierd…
– Dobra, oszczędź mi tego. – Wycofała się do salonu, a Ais wróciła do porządkowania włosów. Tym razem zachowywała się znacznie ciszej.
– Przeklinająca Ais brzmi jakoś nierealnie – oceniła Anne.
Audrey tymczasem spojrzała na okno, za którym, na parapecie, siedziała sowa. Zwierzę od razu wleciało do pomieszczenia i zostawiło na kanapie cztery koperty, a chwilę później już go nie było.
Audrey podniosła jedną z kopert (jedynym, co je odróżniło od siebie, to osoba adresata) i, nie przejmując się, że list był przeznaczony dla Ais, otworzyła ją. Nie ulegało wątpliwości, że pozostałe koperty zawierały to samo.
– To zaproszenie na ślub – oznajmiła głośno.
Zaskoczona Aisling wyjrzała z łazienki, a blond włosy sterczały jej w każdą stronę.
*
– Chyba się trochę przeliczyliśmy – mruknął Ethan, pochylając się nad uchem Ais, a ta kiwnęła głową ze smętną miną. – Uśmiechnij się, nie jest tak źle.
– Minus sto punktów dla Ravenclawu i szlaban na wypady do Hogsmeade do końca roku, a dodatkowo miesiąc pomagania woźnej… no, mogło być gorzej.
– No widzisz.
– Ethan, wyczuj ironię.
– Ironia do ciebie nie pasuje – powiedział, uśmiechając się szeroko.
– Panie Jeevas, czy pana to bawi? – zapytała ostro profesor Gane, wracając z zaplecza swojego gabinetu, a Ethan gwałtownie pokręcił głową
Zwykle uprzejma i wyrozumiała nauczycielka transmutacji potrafiła być groźna, kiedy tylko chciała. Uczniowie bali się doprowadzać ją do złości i rzadko to robili. Tym razem jednak nie miała zamiaru być miła ani wyrozumiała. Wybrała się do Hogsmeade w celach czysto towarzyskich, ale spotkanie zostało przerwane przez dwójkę jej uczniów, którzy jak gdyby nigdy nic weszli do Pubu pod Trzema Miotłami. Nie mogło im to ujść płazem.
Nie udało jej się wyciągnąć z Kurkonów, jak w ogóle dostali się do wioski, ale postanowiła mieć ich na oku. Była jednak zaskoczona, że taka wzorowa uczennica dopuściła się takiego złamania regulaminu. Rozważała zabranie jej odznaki prefekta, ale ostatecznie postanowiła, jakże wspaniałomyślnie, dać dziewczynie drugą szansę.
*
– Ais, jak się z tym czujesz: pierwszy szlaban w życiu i od razu ze mną! – rzucił wesoło Ethan.
– Nie pierwszy i niedobrze. Co cię tak w tym wszystkim bawi? Bo nie uwierzę, że jesteś masochistą i lubisz szlabany.
Ethan jedynie się uśmiechnął.
– Wiesz, że to oznacza koniec imprez do świąt? – dodała po chwili. – Zero alkoholu, zero procentów, zero kaców.
To ostatnie brzmiało atrakcyjnie. Ale nawet brak imprez nie zepsuł Ethanowi jego podejrzanie dobrego humoru.
– A kto powiedział, że nie można pić podczas zajęć?
– Regulamin?
– Regulamin zabrania spożywania alkoholu nie tylko podczas zajęć, a w ogóle na terenie szkoły – powiedział.
– Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
– To też do ciebie nie pasuje – stwierdził, a ona pokręciła z rezygnacją głową.
– Miałam na myśli, że choć wieczorne upijanie się nam uchodzi płazem, to jestem pewna, że podczas zajęć by to zauważyli. Swoją drogą, masz rację. Dobrze, że mamy ten szlaban. Nikt w końcu nie będzie próbował mnie upijać i nie będę się budzić w łóżkach obcych facetów!
– W czyim łóżku, prócz mojego, się jeszcze obudziłaś? – zapytał podejrzliwie, a Ais spłonęła rumieńcem.
*
– Ais?
Lysandra i Anne spojrzały wprost na zaskoczoną dziewczynę.
– Nie patrzcie na mnie. Ja nic nie wiem! – powiedziała pospiesznie.
– Po co Ais miałaby wysyłać do siebie zaproszenie na swój własny ślub? – zapytała trzeźwo Audrey. – To nie Ais.
Lysandra prędko znalazła się przy niej i zabrała jej zaproszenie.
– O, nasze anielskie dziecię – rzuciła z rozbawieniem, widząc znajome nazwisko na pergaminie. – No, Audrey. Tylko czekać, jak oświadczy ci się jego brat. Może zdążymy urządzić podwójny ślub!
– Chyba coś ci na mózg padło!
Lysandra jednak miała bardzo dobry humor.
– Audrey, chyba najwyższa pora. Nie chcesz, żeby twoje dziecko było bękartem, prawda? – wtrąciła Ais, po czym schowała się w łazience. Właściwie nie wiadomo, czy chciała uniknąć gniewu przyjaciółki, czy też po prostu uznała, że jej włosy były teraz ważniejsze od jakiegoś ślubu. Poczuła się jednak dziwnie. Oparła dłonie o brzeg umywalki i pomyślała o swoim własnym ślubie, który zazwyczaj następował po oświadczynach. Przecież każda dziewczyna chciałaby być kiedyś panną młodą. Ais natomiast zakręciło się tylko w głowie.
*
– Gabriel zakręcił się wokół jakiejś Ślizgonki, słyszałaś? – rzuciła Anne do Lysandry, żeby jakoś rozpocząć rozmowę z koleżanką.
Lysandra zastanowiła się chwilę.
– Zakręcił się chyba wokół jej palca i ona o to właśnie zadbała – powiedziała dość obojętnie. – Iris chodzi wściekła, że jakaś panna zabrała jej ofiarę.
Na jej twarz wstąpił dumny uśmiech. Niezbyt ją obchodziło życie uczuciowe Rosenheimera, dopóki nie dopiekał znienawidzonej przez Lysandrę Iris. Gabriel naprawdę nic lepszego zrobić nie mógł.
– Myślisz, że Iris odda Gabriela bez walki? – zapytała.
– A kto ją tam wie, byle się odczepiła od Rileya.
*
– Selcenta, tak? – zapytała Iris, posyłając Gabrielowi nieodgadnione spojrzenie. Chłopak nie mógł pojąć, co siedzi w jej głowie. Czy była zła z powodu takiego obrotu sytuacji? Może zwyczajnie zazdrosna? Albo chciała się upewnić, że między nimi nic się nie zmieniło?
Nikt właściwie nie był pewien, co było miedzy Iris i Gabrielem, ale wszyscy wiedzieli, że byli dość blisko.
– Tak się nazywa, na pewno ją znasz – odpowiedział niepewnie.
– Tak, tak, stara, dobra Selcenta. – Kiwnęła głową, chociaż nie wyglądała na zbyt zadowoloną. – Wielka miłość i te sprawy.
Teraz Gabriel był pewien, że Iris była najzwyczajniej w świecie zazdrosna. Nie mógł jednak wiedzieć, o czym myślała.
– Iris… – zaczął, ale ona machnęła ręką.
– Jeżeli chcesz mnie pocieszyć albo powiedzieć, że jestem wspaniałą osobą, mimo że wcale nie jestem, i zapewnić, że znajdę kogoś, kto będzie mnie godniejszy, to oszczędź sobie – powiedziała zniecierpliwiona.
Gabriel nie odpowiedział. Przyjrzał się jej wykrzywionym w niezadowolonym grymasie ustom i po chwili je pocałował. Ich wolny związek już się skończył. Teraz to była tylko zdrada. Pierwsza w krótko trwającym związku Gabriela i Selcenty i z pewnością nie ostatnia. Póki co Iris nie miała nic przeciwko.
*
– Jaden.
– Czego chcesz, szowinistyczna świnio? – zapytała, spoglądając kątem okna na Aarona.
– Przepraszam – powiedział niepewnie.
– Za co?
– Za bycie szowinistyczną świnią?…
Jaden odwróciła się przodem do domniemanego przyjaciela i splotła ręce na piersi.
– Jakoś nie wierzę w twoją skruchę – oznajmiła mu, a Aaron jakby odetchnął z ulgą. Jaden znała go już tak długo, że przestała ją dziwić większość jego nienaturalnych zachowań.
– Widzisz – zaczął – skoro nie wierzysz, że się poprawię, to może pomińmy ten nudny moment nieszczerego przepraszania i twojego zastanawiania się nad wybaczeniem mi i wróćmy do relacji, w których nie zabijasz mnie wzrokiem i nie grozisz mi, że Ais się wszystkiego dowie.
– Jak zwykle myślisz tylko o sobie – odpowiedziała z niezadowoleniem Jaden, ale Aaron już wiedział, że wygrał.
– Nieprawda – rzucił, a dziewczyna spojrzała na niego pobłażliwie. – Nie no, o innych też czasem myślę…
Aaron uśmiechnął się najbardziej niewinnie, jak tylko umiał, po czym jednak skupił wzrok na oknie znajdującym się tuż za Jaden. Zdziwiona taką nagłą utratą zainteresowania z jego strony, obejrzała się. Na jej twarz wstąpił szeroki uśmiech. Szybko zapomniała o wszelkich urazach.
– Śnieg!
– Najwyższa pora – powiedział. Przeszło mu przez myśl, że z największą radością wrzuci Aisling w zaspę.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s