12. Wybuchowy charakter

Anne patrzyła na kuzynkę, która siedziała w salonie i uprawiała nicnierobienie. Czas umilała sobie spoglądaniem na lewą dłoń, ozdobioną pierścionkiem zaręczynowym. Wyglądała, jakby wciąż nie wierzyła, że się jej oświadczono.
Anne pamiętała narzeczonego Aisling jak przez mgłę. Skończył szkołę dwa lata przed nimi i od tamtej pory się z nim nie widziała. W końcu od dawna nie spędzała wakacji w Moville, gdzie mieszkał – w sąsiedztwie państwa Candrot.
– Ais, jak do tego doszło? – odezwała się, a Aisling poderwała się gwałtownie i schowała rękę pod leżącą jej na kolanach poduszkę.
– Do czego? – zapytała głupio.
– Nie udawaj.
– Sama nie wiem. Tak wyszło… – powiedziała niepewnie. – Nie powinnam była się zgadzać…
– Masz wątpliwości, to normalne.
– Nie, mam dziewiętnaście lat – ucięła.
*
Ethan wpadł na Aisling. Dosłownie i z impetem. Skończyło się na tym, że Ais rozcierała bolące miejsce po upadku, kiedy Ethan zastanawiał się nad przeprosinami. Jakoś zwykłe słowo „przepraszam” pozostało w tym momencie zapomniane.
– Pójdźmy gdzieś razem! – zaproponował entuzjastycznie. – Jako moja żona powinnaś być uległa i się zgodzić – dodał z przekonaniem.
Aisling spojrzała na niego przez zmrużone powieki.
– Czyli randka? – zapytała, ignorując jego drugą wypowiedź.
– Tak, właśnie. Może być randka!
– Co za chora kolejność – burknęła z udawanym niezadowoleniem. – Śpimy ze sobą, zostajemy małżeństwem i wtedy dopiero przychodzi pora na zwykłą randkę.
– Jeszcze nie skonsumowaliśmy naszego związku!
– Aha.
Aisling nie zdążyła przystać na pomysł z randką, kiedy Ethan chwycił ją za rękę i wyprowadził z pokoju wspólnego Ravenclawu.
Ku niezadowoleniu Anne, która słyszała całą tę rozmowę, ale trochę zbyt opacznie ją zrozumiała.
*
Iris złapała Evana na korytarzu i objęła jego ramię. Nie skomentował tego, tylko spojrzał na swoją domniemaną przyjaciółkę.
– Co tam z tą dziewczyną… Audrey, tak? – rzuciła, spoglądając na niego podejrzliwie.
Zmarszczył brwi.
– A co ma być? – zapytał, a ona zaśmiała się w odpowiedzi. Nic więcej nie dodała, bo była pewna, że Evan i tak nic ciekawego w tej kwestii nie powie.
Jej wzrok padł na trójkę uczniów przed nimi.
– Och, czy to nie nasz przyjaciel, Riley? Czy on ma znajomych tylko w Slytherinie? Zobacz, rozmawia z Judith i Amandą. Cóż to za irytujące dziewczyny! Jak można się z nimi w ogóle zadawać?
W geście rezygnacji wzruszyła lekko ramionami, a Evan zdał sobie sprawę, że na zadane pytanie i tak nie musiał odpowiadać. Więc nie odpowiedział.
Puściła go.
– Idę szukać Heli, znowu ma pewnie problemy z Ravenem. Trzeba umieć ustawić sobie faceta. Ona sobie z tym w ogóle nie radzi! Wiesz, że się jej oświadczył? Byłeś przy tym, nie? Ach, że też tego nie widziałam!
Uważny obserwator dostrzegłby, że kącik ust Evana lekko się uniósł. Oświadczyny Ravena można było śmiało nazwać świetną komedią.
– Do zobaczenia na eliksirach – rzuciła na odchodnym.
Evan przez chwilę zastanawiał się, jak to się stało, że on i Iris w ogóle się jakkolwiek dogadywali. Przez chwilę. Potem zajął się rozmyślaniem nad kwestiami egzystencjalnymi.
*
Nastąpił wielki wybuch. Wybuch, który wstrząsnął całym mieszkaniem przy głównej ulicy w Hogsmeade, tuż nad sklepem Zonka.
– Aisling Candrot! – zagrzmiała Lysanda, wpadając do pokoju przyjaciółki, a zaraz za nią weszły zaspana Audrey i ledwo przytomna Anne. Była szósta nad ranem, więc współlokatorki miały prawo być zdenerwowane.
Aisling siedziała na ziemi obok kociołka, nad którym unosiły się czarne opary. Na suficie znajdowała się zasmolona plama, a w powietrzu unosił się zapach spalenizny.
– Nie powinnam była dodawać ogona jaszczurki – powiedziała w konsternacji Ais. Spojrzała na przyjaciółki. – No co?
– Co ty wyprawiasz o szóstej rano?! – zapytała groźnie Lysandra, a Ais przechyliła głowę.
– Eksperymenty.
– Widzę, ale o szóstej rano?!
– Tak wyszło – odpowiedziała.
Anne przyjęła tę odpowiedź (prawdopodobnie tylko dlatego, że była zbyt śpiąca, by się denerwować) i poszła z powrotem do łóżka. Audrey natomiast zastanowiła się chwilę. Spróbowała spojrzeć na całość trzeźwym wzrokiem, ale niezbyt dobrze jej to wychodziło.
– Ais, następnym razem ostrzeż nas, zanim będziesz wysadzać dom – odparła jedynie i również poszła spać.
Lysandra burknęła coś pod nosem i takim oto sposobem Aisling została sama ze swoim problemem. Wzruszyła ramionami, po czym wyciągnęła różdżkę, by pozbyć się brudu. Coś jej jednak nie pasowało. Co tak śmierdziało spalenizną?…
Żadna z dziewczyn jej nie uświadomiła.
*
– To co masz mi do zaoferowania, panie Jeevas? – zapytała Aisling, kiedy Ethan przestał ją ciągnąć i w końcu szli normalnie obok siebie.
– Bardzo nudny, ale romantyczny spacer wzdłuż jeziora, wzrost adrenaliny, czyli odwiedziny w Zakazanym Lesie albo…
– Ha! Już widzę, jak idziesz do Zakazanego Lasu – przerwała mu.
– A żebyś wiedziała. Jest tam taka ładna polana, w nocy niezwykle klimatyczna! – powiedział z uśmiechem, który wyraźnie dawał do zrozumienia, że Ais powinna westchnąć z zachwytu nad odważnym kolegą.
– Jasne. Przerwałam ci.
Spojrzał na nią zawiedziony, ale kontynuował:
– Albo nielegalny wypad do Hogsmeade.
Aisling zastanowiła się chwilę.
– A jak chcemy to zrobić? – zapytała, bo ten pomysł wydał jej się atrakcyjny.
– Aaron rok temu odkrył przejście. Od dość dawna go szukał i w końcu mu się to udało. Nie zastanawiałaś się nigdy, gdzie znikaliśmy czasami na tak długo?
– Szczerze? Niekoniecznie, ale teraz jak o tym pomyśleć… to ciekawe – powiedziała z uśmiechem.
Ethan również się uśmiechnął i zabrał ją do owego tajnego przejścia.
*
– Ethan za bardzo spoufala się z Ais.
Jaden spojrzała na Aarona. Też tak uważała, ale na pewno nie z tego samego powodu co Aaron.
– Uważaj, bo pomyślę, że jesteś zazdrosny! – powiedziała. – Zresztą, gdyby usłyszała, że spędziłeś noc z jej kuzynką, to byś nie przeżył.
– Do niczego nie doszło – odparł z niezadowoleniem. Nie wiadomo, czy był niezadowolony z powodu tego, że do niczego nie doszło, czy że Ais mogłaby go zabić. – Z resztą Anne to nie moja Ais.
– Twoja! – powtórzyła i parsknęła śmiechem, ale on to zignorował.
– Ethan powinien się zająć Audrey. Nie rozumiem, czemu nagle mu się odmieniło! Audrey jest ładniejsza, a poza tym Ethan przecież woli szatynki.
Jaden miała ochotę walnąć Aarona.
– Może tu wcale nie chodzi o wygląd?
– A o co?
– Aaron, jesteś ograniczony umysłowo – powiedziała, po czym odeszła. Nie odwróciła się nawet na jego głośne: „ej!”.
*
– Faceci są jednak beznadziejni.
Audrey normalnie by się na to nie odwróciła, ale na złorzeczenie, które nastąpiło po tych słowach, ciężko było nie zwrócić uwagi. Poza tym mówiący w roztargnieniu pomylił dormitoria. Podniosła więc głowę znad książki i obejrzała się na drzwi.
– Jaden, twój pokój jest trochę dalej. I czy zdajesz sobie sprawę, że twoi dwaj najlepsi przyjaciele, to faceci?
– Przepraszam – powiedziała, ale nie wyszła. – Zdaję sobie. Aż za bardzo. Jak było właściwie z tobą i Ethanem?
Audrey uniosła brwi. Spróbowała skojarzyć to pytanie z beznadziejnością facetów, o czym Jaden wspomniała wcześniej, ale nic jej z tego nie wyszło.
– A coś kiedyś było?
– Zapomnij, że pytałam.
*
– Będziesz prać mi skarpetki?
– Nie.
– Dobra żona powinna prać mężowi skarpetki.
– Ustalmy jedno, Ethan. Pozwolę ci nazywać siebie żoną, ale nie będziesz mi mówić, co dobra żona powinna robić, bo wleję ci truciznę do ucha.
Ethan drgnął i kiwnął głową. Nie chciał mieć trucizny w uchu. Podejrzewał, że nie skończyłoby się to najlepiej.
Aisling nie pamiętała, kto komu wlał truciznę do ucha, ale wiedziała, że to będzie jedna z pierwszych czynności, które Audrey zrobi po swoim ślubie. Audrey bardzo żywo zapewniała o tym przyjaciółkę.
– Nie zrobiłabyś mi tego, prawda?
– Raczej nie – powiedziała i uśmiechnęła się, a Ethan pochylił się nad nią i pocałował w kącik ust. Ais cofnęła lekko głowę, przy czym spojrzała mu prosto w oczy. – No i kto ci pozwolił?
– Ja sam.
– Chora kolejność – stwierdziła po chwili zastanowienia.
– Ale nie masz na co narzekać.
– Zdziwiłbyś się!

Advertisements
12. Wybuchowy charakter

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s