1. Kwestia cnoty

– Audrey, wierzysz w to? – zapytała, patrząc jak czerwona lokomotywa odjeżdża z peronu dziewięć i trzy czwarte.
Audrey stała obok i pokręciła głową.
– Ais, to już koniec – powiedziała melancholijnie. – Nie, nie wierzę.
Ludzie mijali je, nie zwracając nawet uwagi, że stoją jak dwa posągi. A w oku Aisling zakręciła się nawet samotna łezka.
– Tu się wszystko zaczęło.
– I właśnie się skończyło.
Zapadła cisza. Nie do końca była ona może ciszą, gdyż – mniejszy już – tłum na peronie wciąż jeszcze ją zakłócał. Nie spieszyło im się do domów?
– Audrey, nie wierzę, że skończyłaś szkołę jako dziewica – zagadnęła nagle Ais, spoglądając na przyjaciółkę.
Audrey momentalnie spłoniła się. Odwróciła wzrok.
– Nie mówmy o tym.
– Audrey?
*
Audrey Mitchell siedziała przodem do kierunku jazdy. Patrzyła uparcie w okno swoimi brązowymi oczami i nic nie mówiła. Po prostu patrzyła. Czy myślała nad czymś, czy jedynie podziwiała widoki – ciężko było stwierdzić. Ciemne włosy miała rozpuszczone i opadały na jej ramiona. Wyjątkowo nie miała zawiązanej wokół szyi żadnej chusty, która zdawała się być nieodłącznym elementem stroju Audrey. Mimo owego ubytku i tak wyglądała jak ona – czarna sukienka w białe groszki, związana pod biustem paskiem i trampki. Można było odnieść wrażenie, że ciężko jej pogodzić się z końcem lata.
Jej towarzyszka już chciała przerwać ciszę, kiedy drzwi przedziału otworzyły się gwałtownie i ktoś ją uprzedził.
Ciemnowłosy chłopak, stojący w przejściu, spojrzał kolejno na obie dziewczyny, po czym pokręcił z niezadowoleniem głową.
– Nie tu – powiedział do chłopaka stojącego za nim i wyszedł, nie zamknąwszy nawet drzwi.
Audrey uniosła brwi w zdziwieniu, po czym spojrzała na towarzyszkę. Aisling Candrot zdawała się niezadowolona, ale to wrażenie szybko minęło, kiedy jej zielone oczy natknęły się na wzrok przyjaciółki. Odgarnęła jasne włosy za ucho i wstała. Zamknęła drzwi, a następnie wróciła na miejsce.
– Aaron Jeevas – odpowiedziała na nieme pytanie Audrey.
– Brat Ethana, tak?
Odpowiedziało jej kiwnięcie głową.
– Zero taktu – skomentowała Audrey.
– Nie wymagaj zbyt wiele od osoby o nazwisku Jeevas.
Aisling nie była negatywnie nastawiona do tej dwójki. Ona nie nastawiała się negatywnie do nikogo, bo zwyczajnie wierzyła w ludzką dobroć. Pod tym względem była naprawdę naiwna. Uważała, że każdy, nawet najgorszy człowiek, ma w sobie coś dobrego. W tym Audrey diametralnie różniła się od swojej najlepszej przyjaciółki. Zgadzały się jednak co do jednego – ani Ethan, ani Aaron nie mieli poczucia taktu. Ale najdziwniejsze wydawało się, że obie darzyły pewną sympatią tego pierwszego. Może nigdy nie utrzymywały z nim specjalnie bliskich kontaktów, ale znali się już pięć lat!
– Racja – przytaknęła Audrey, po czym znów spojrzała w okno.
Aisling założyła nogę na nogę i wyciągnęła z torby podręcznej książkę, która na oko miała koło czterystu stron. Kto by pomyślał, że czarownica czystej krwi sięgnie po mugolską literaturę? Jednak znając ją – przeczytała już wszystko, co można było dostać w Esach i Floresach. To następny szczegół, który łączył ją z Audrey. Chociaż Audrey znała na pamięć już nie tylko Esy i Floresy, ale i inne księgarnie czy biblioteki w kraju. Dobrały się dwie Krukonki.
Drzwi przedziału znów zostały otworzone. I znów stanęły w nich te same dwie sylwetki.
– Już tu byliśmy – powiedział Ethan, a w jego głosie dało się wyrzuć wyrzut. Zdawało się, że nawet nie zauważył dwóch dziewcząt, których spojrzenia zostały w nim utkwione.
– W czymś pomóc? – zapytała Aisling, unosząc wysoko brwi.
Ethan już otworzył usta, by coś powiedzieć, ale Aaron uprzedził go krótkim „nie” i pociągnął brata do wyjścia. I znów zniknęli bez zamknięcia drzwi.
– To było dziwne – skomentowała Audrey.
– Kiepski początek roku – dodała Ais. – I w takich warunkach ciężko się przebrać.
*
– Audrey, jesteśmy przyjaciółkami, pamiętasz?
Wciąż cisza. Zdawało się, że nawet tłum się uspokoił i czekał z niecierpliwością, aż Audrey odpowie. Ale Audrey uparcie milczała.
– Audrey Mitchell, czy w pociągu wydarzyło się coś, o czym ja nie wiem?
Zero reakcji. Jej twarz jednak robiła się coraz bardziej czerwona. I to chyba nie tylko z powodu rumieńca.
– Audrey?
– Ais, skończmy o tym mówić.
– Ale my jeszcze nie zaczęłyśmy! – oburzyła się, a po chwili dodała z niedowierzaniem: – Audrey nie jest dziewicą.
– Powiedz to głośniej, pan przy barierce nie usłyszał.
Aisling zastanowiła się chwilę.
– Powiedzieć mu?
Audrey była nad wyraz cierpliwą osobą, ale w tym momencie jej cierpliwość wisiała na włosku i jeszcze chwila, a dziewczyna rzuciłaby się na swoją najlepszą przyjaciółkę. Poza tym przyjaciółka przestałaby być przyjaciółką. A to Ais zabolałoby jeszcze bardziej niż własna śmierć.
– Jeszcze mi wszystko wyśpiewasz, ale zobacz, mój tata przyszedł.
*
Aisling siedziała przy stole Ravenclawu i opierała się łokciami o blat. Była zmęczona, znudzona i głodna. Ceremonia przydziału z roku na rok zdawała się coraz dłuższa i coraz bardziej uciążliwa. To już szósta, przy której Aisling była obecna i piąta, w której nie brała udziału. Ileż można powtarzać to samo? Ale i tak klaskała za każdym razem, kiedy do ich stołu dosiadał się następny Krukon.
Anne Candrot, siedząca naprzeciw niej, już nawet nie klaskała, tylko wpatrywała się tęsknie w półmiski. Aisling doskonale rozumiała swoją kuzynkę, która bardzo ciężko znosiła jazdę pociągiem i wolała podczas takowej nic nie jeść, by przypadkiem nie zwrócić. To miłe z jej strony, że oszczędzała tego swoim towarzyszom podróży. Ale za to w tej chwili była bardziej głodna niż wszyscy w Wielkiej Sali razem wzięci. Bardzo cierpiała.
Audrey natomiast zdawała się obojętna na to, co się działo wokół. I znowu była zamyślona (podziwiać widoków nie mogła z racji miejsca). Ais najlepszym wyjściem wydawało się zwyczajne wypytanie przyjaciółki o powód, a potem zajęcie się owym powodem osobiście.
Ethan Jeevas siedział trochę dalej i prawdopodobnie zapomniał, że jakaś ceremonia właśnie miała miejsce, bo w najlepsze rozmawiał z Gabrielem Rosenheimerem. Rozmowa jednak nie była na tyle głośna, żeby Aisling mogła zidentyfikować temat. Gabriela jednak, w przeciwieństwie do Ethana, znała trochę lepiej. Był też bardziej charakterystyczny z racji swojej wyjątkowej zdolności – metamorfomagii. Nie do pomyślenia, że jasnowłosy chłopak o wyglądzie anioła miał kiedyś ciemne włosy i wyglądał poważniej od niejednego dorosłego. Ais by pewnie nawet nie pamiętała jego pierwotnego wyglądu, gdyby nie fakt, że Gabriel miał brata bliźniaka. Jeżeli chciało się porównać Evana i Gabriela w tej chwili – śmiało można było powiedzieć, że są jak noc i dzień.
Audrey zdawała się właśnie patrzeć w kierunku Evana Rosenheimera. Aisling była ciekawa, czy to przypadek, który wyniknął z zamyślenia, czy też specjalnie kierowała swoje spojrzenie w kierunku Ślizgona. A w tym momencie i Evan zorientował się, że ktoś na niego patrzy. Rozejrzał się, ale nie natrafił na wzrok Audrey. Prawdopodobnie dlatego, że właśnie przydzielili ostatniego ucznia – Ślizgona.
Na półmiskach zaroiło się od wszelkiego jedzenia, a Anne aż klasnęła z zachwytu.
Teraz pozostało tylko zjeść, pójść do dormitorium i zasnąć. Tak właśnie wyglądał każdy koniec wakacji od sześciu lat. Aisling nie mogła jednak zbyt szybko zasnąć. Ta głupia plakietka prefekta przyczepiona do jej piersi zobowiązywała ją do pilnowania porządku w pokoju wspólnym, a już słyszała plotki, że piątoklasiści chcą urządzić zabawę z okazji rozpoczęcia roku szkolnego (jakby było się z czego cieszyć). Aisling postanowiła jednak nigdy nawet nie próbować zrozumieć Krukonów. Pozostawała jednak nadzieja, że Gabriel, który również miał na piersi odznakę, zajmie się oszalałymi piątoklasistami. To byłoby niezwykle miłe z jego strony.
– Audrey, pobudka – powiedziała, szturchając przyjaciółkę.
– Wcale nie śpię.

Advertisements
1. Kwestia cnoty

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s